Adam Glapiński i jego miłość do złota
Od kilku lat Prezes NBP Adam Glapiński chwali się zakupami ogromnych ilości złota. Argumentuje, że złoto stanowi bezpieczny składnik rezerw, wolny od ryzyka kredytowego i zależności od polityki monetarnej innych krajów. Jego zdaniem złoto zachowuje realną wartość w długim okresie, co pomaga zabezpieczać rezerwy narodowe. Podkreśla, że złoto jest formą dywersyfikacji rezerw i pomaga chronić stabilność finansową kraju. Twierdzi, że nawet jeśli złoto nie przynosi dochodu, to jego wartość realna często rośnie w czasach kryzysu, a posiadanie dużych rezerw złota poprawia wiarygodność i bezpieczeństwo finansowe kraju.
Czy można mu wierzyć?
Ekonomiści krytyczni wobec tych zakupów podnoszą kilka najbardziej istotnych kwestii:
Ryzyko cenowe i zmienność
Złoto nie generuje odsetek ani dywidend, a jego cena rynkowa jest bardzo zmienna. Historyczne dane pokazują, że cena złota potrafi gwałtownie spaść (np. spadek o 70% w latach 70-tych po wcześniejszych wzrostach), co oznacza ryzyko strat w długim horyzoncie. Aktualna cena złota jest stosunkowo wysoka, więc nie powinno się go kupować.
Istnieją alternatywne inwestycje
Środki wydawane na złoto mogłyby zostać zainwestowane w bardziej dochodowe aktywa rezerwowe (np. obligacje skarbowe), które przynoszą odsetki i mogą poprawiać wynik finansowy NBP.
Inwestowanie w złoto przyczynia się do generowania strat NBP
W czasach rządów PiS NBP w latach 2015–2016 oraz 2019–2021, NBP notował znaczące zyski, które przekazywane były w formie wpłat do budżetu państwa. W okresie 2017–2018 wyniki były słabsze albo neutralne, a w ostatnich latach (2022–2024) bank centralny zanotował duże straty. Jako powód wskazywane są najczęściej wzrost wartości złotego oraz różnice kursowych i rynkowych wycen aktywów rezerwowych (w tym walut obcych) – kluczowych dla wyniku finansowego NBP. Strata nie oznacza kryzysu banku centralnego – NBP funkcjonuje normalnie mimo ujemnych wyników, ponieważ jego zadaniem nie jest generowanie zysków, lecz realizacja polityki pieniężnej. Jednak ujemne wyniki nie uzasadniają kupowania złota.
Wyniki NBP w ostatnich latach:
2015 8,28 mld zł
2016 9,20 mld zł
2017 –2,5 mld zł
2018 0 mld zł
2019 7,8 mld zł
2020 9,3 mld zł
2021 11,0 mld zł
2022 –16,9 mld zł
2023 –20,8 mld zł
2024 –13,35 mld zł
Należy tu zauważyć, że rekordową stratę NBP wykazał w roku 2023, czyli roku wyborczym. Przed wyborami Adam Glapiński publicznie mówił o tym, że NBP prawdopodobnie wypracuje zysk za 2023 rok, który mógłby zostać przekazany do budżetu państwa. Konkretnie mówił o prognozowanej wpłacie z zysku rzędu około 6 mld zł. Taką kwotę uwzględniono nawet w projekcie budżetu państwa, zanim ostatecznie okazało się, że NBP zakończył rok 2023 ogromną stratą, a nie zyskiem.
Poniżej zestawienie jak zmieniały się polskie zasoby złota w NBP:
1996 14 ton
2016 102 tony
2022 228 ton
2024 ok. 448–480 ton
Maj 2025 515,5 ton
Nie mamy co się równać ze światowymi liderami, jednak dzięki intensywnym zakupom NBP znajduje się w czołówce banków centralnych świata pod względem rezerw złota, zajmuje 12. miejsce globalnie.
USA ok. 8 133 ton największe rezerwy złota na świecie
Niemcy ok. 3 350 ton
Włochy ok. 2 452 ton
Mamy więcej złota niż Europejski Bank Centralny
ECB ~506,5 ton
Czasy są trudne a przyszłość jest niemożliwa do przewidzenia. Prezes NBP Adam Glapiński podkreśla, że rezerwy złota nie są kupowane w celu krótkoterminowego zysku, lecz jako bezpieczna rezerwa na trudne czasy i element stabilności finansowej kraju. Czyli Glapiński przewiduje jeszcze trudniejsze czasy.
Dlatego zaledwie niewielka część polskiego złota jest przechowywana w Polsce. Planowany docelowy podział to ok. 1/3 w Polsce, 1/3 w Londynie, 1/3 w Nowym Jorku dla bezpieczeństwa. Czy przechowanie czegokolwiek w kraju rządzonym przez nieprzewidywalnego Donalda Trumpa jest bezpieczne?
Precyzyjne ilości w tonach w konkretnych lokalizacjach nie są ujawniane publicznie w szczegółach, ale wiadomo, że większość złota NBP jest przechowywana poza Polską, w Nowym Jorku i Londynie. NBP oficjalnie informował, że część złota została przeniesiona z Bank of England do Warszawy w 2019 (ok. 100 ton).
Duże zakupy złota przy rosnących cenach metalu mogą oznaczać, że NBP „kupuje drożej”, co dla banku może wyglądać jak mniej efektywna alokacja rezerw. Złoto nie generuje dochodu, więc rezerwy nie „pracują” tak jak np. obligacje. Krytycy twierdzą, że środki przeznaczone na złoto mogłyby być użyte do bardziej dochodowych instrumentów finansowych. Niektórzy ekonomiści wskazują, że strategia kupowania złota jest bardzo defensywna, i że w długim okresie może ograniczać elastyczność portfela rezerw, szczególnie w kontekście zmian stóp procentowych i kosztów utrzymania innych aktywów rezerwowych.
W roku 2016 (stan sprzed kadencji Adama Glapińskiego) zasoby NBP wynosiły ok. 102 tony złota W okresie rządów PiS i kadencji Glapińskiego (2016–2021) NBP powiększył zasoby do około 228 ton. Na koniec 2024 NBP miał ok. 448–480 ton złota. Pod koniec maja 2025 było to 515,5 tony. Obecnie jego zasoby mogą sięgać 550 ton i zakupy są kontynuowane. Plan zakłada 700 ton.
Żadna polska instytucja kontrolna nie jest w stanie skutecznie zweryfikować faktycznego stanu zapasów złota posiadanych przez NBP. Sam Adam Glapiński jest znany ze swojej miłości do złota, o czym świadczą między innymi zmiany wystroju w budynku NBP. Nie jest pewne czy ta miłość jest dobra dla polskich podatników.
autor:
@GasewiczJarek
źródła: NBP, PAP, EuroNews
ilustracja: NBP